wtorek, 30 października 2012

Rozdział VIII





Czarna noc ogarnęła świat
To mrok wygonił bezpieczny słońca blask
Wraz z mrokiem księżyc na niebo się wtoczył
I swe srebrne światło w mroku roztoczył

 Stałem po środku znanego mi pomieszczenia. Podłoga skrzypiała niemiłosiernie, stare poszarpane firanki delikatnie poruszały się na wietrze. Zaraz..jakim wietrze? Okna tutaj były zabite deskami..a nie, jednak nie. Ktoś nie zrobił tego starannie i pozostawił małe szczeliny. Teraz pamiętam. Zawsze je przeklinałem gdy budziłem się po pełni zupełnie nagi. Cholerne zimne powietrze dostawało się przez te szpary do środka i nim zdążyłem pozbierać ubrania i jako tako je naprawić byłem już przemarznięty. Hym..a więc jestem we Wrzeszczącej Chacie. Ale jak? Dlaczego? 

Ktoś biegł przez pole uciekając w dal
Tam gdzie nie sięgnie go księżyca czar
Chciał uciec przed bólem, rozpaczą i strachem
Do słońca, które od zawsze było mu bratem

 Nagle zobaczyłem przed sobą jakąś postać Zbliżała się do mnie powoli. Nie byłem w stanie rozpoznać kto to. Przetarłem oczy i wtedy zacząłem widzieć wyraźniej. Widziałem długie za ramiona czarne włosy. Kruczoczarne.I proste. Miałem ochotę ich dotknąć tak wydawały się wspaniałe w dotyku. Ale nie zrobiłem tego. Spojrzałem w oczy tego człowieka. Były szare. Niepowtarzalne. Znałem tylko jedną osobę, która miała takie oczy. 
- Syriusz...?
Niewyraźne pytanie wypowiedziane słabym głosem. On na nie zareagował. Chciał coś powiedzieć ale nie zdołał. Spojrzałem na niego raz jeszcze...i zobaczyłem przerażenie na jego twarzy. 

Lecz nie zdoła skryć się przed swoim piętnem
Gdy niechybnie blask jego ciała dosięgnie
W bólu i trwodze straci panowanie
I rozpocznie conocne krwawe polowanie  

Spojrzałem na swoje dłonie i sam także się przeraziłem. Były całe z krwi, zwłaszcza paznokcie. Zacząłem delikatnie drżeć na ciele, serce gwałtownie przyspieszyło. A więc to się stało. Syriusz zobaczył, że jestem wilkołakiem. Zobaczył mnie w takim stanie...zaraz na pewno ucieknie i zostawi mnie samego, a ja nigdy się nie pozbieram po stracie przyjaciela. Nie mogłem czekać aż to się stanie, wstałem powoli, 
- Syriusz..nie bój się mnie, proszę...
- Jak mam się nie bać?! Jesteś potworem! - przerażony wrzask wydobył się z ust mego przyjaciela. 

Tak już co noc jest mu pisane
Rozpoczynać okrutne żądne krwi polowanie
Nie zazna on więcej spokoju za życia
Gdyż zagubiony jest w świetle księżyca

 Podniosłem się gwałtownie przerażony i nadal z bijącym sercem. Nie wiedziałem co się stało. Syriusz mnie zobaczył? Rozejrzałem się dookoła. Byłem w swoim pokoju, na łóżku. James, Syriusz i Peter spali sobie jeszcze spokojnie, a ja nie miałem żadnych nowych ran ani śladów krwi. Odetchnąłem z ulgą, to był tylko sen. Straszliwy i bardzo realny sen. Opadłem powoli na poduszkę i patrzyłem w sufit. Poranne światło wpadało do środka przez okno. Dopiero świtało więc musiała być bardzo wczesna pora. Może gdzieś tak piąta nad ranem. Albo nawet wcześniej. Zwlokłem się cicho z łóżka, wziąłem jakieś ubrania i poszedłem do łazienki. Marzyłem o ciepłej kąpieli. Nalałem więc sobie wody, sprawdziłem temperaturę i po tym jak zrzuciłem z siebie nocne ubrania wszedłem do niej i westchnąłem cicho z przyjemności. Miałem zamiar się zrelaksować, ale do głowy zaczęło mi nachodzić milion myśli, a wszystkie kłębiły się w okół jednego tematu, a mianowicie nadchodzącej pełni. Już czułem jak się nieubłaganie zbliża. Byłem słabszy i trochę pobolewała mnie głowa. To pierwsze objawy atakujące już dzień przed. Jednak teraz się tym nie przejmowałem, do takiego bólu zdążyłem przywyknąć, miałem na to dziesięć. Teraz niepokoiło mnie, że są tutaj wszyscy moi przyjaciele. W tym domu, przy mnie. Nie mogę się zdradzić! A tym bardziej nie mogę zmienić się przy nich. Nie chcę by poznali prawdy o mnie..ten sen i ostatnie wydarzenie z wilkołakiem coś mi uświadomiły. Oni nigdy by się ze mną nie zaprzyjaźnili...nawet by się nie odezwali gdyby wiedzieli kim jestem. Coś zakuło mnie w klatce piersiowej. Żyję w oszustwie i złudnej nadziei. Mam przyjaciół, ale tylko do czasu. Prędzej czy później to się wyda..wolałbym jednak by wydało się później. 
W wannie spędziłem prawie godzinę, a mimo wszelkich starań nie wpadłem na pomysł co zrobić żeby przeżyć pełnię gdzieś w samotności. Boże! dlaczego moi rodzice się na to zgadzali?! Dlaczego nic nie robią?! Zawsze tak się o mnie martwili, a teraz gdy potrzebuję ich pomocy zachowują się jakby nic mi nie dolegało! Zarzuciłem na siebie czyste ubrania i spuściłem wodę. Trudno, będę musiał sobie sam poradzić. Wyszedłem z łazienki i od razu pobiegłem do piwnicy. Było w niej oddzielone pomieszczenie, w którym zawsze się przemieniałem. Obejrzałem je dokładnie. Ściany były masywne więc nie mogliby mnie usłyszeć chyba, że zeszliby do piwnicy i przytknęli ucho do ciężkich drzwi.   Mógłbym się po prostu ukryć..ale jak bym im to wytłumaczył? A co jeśliby, któryś z nich jednak wszedł do piwnicy i wszedł do środka z ciekawości? Zabiłbym go bez wahania...a tego na pewno bym sobie nie wybaczył, nigdy. 
- Co tutaj robisz o tej porze? 
Usłyszałem cichy i zmartwiony łagodny głos matki. Odwróciłem się do niej i uśmiechnąłem delikatnie. 
- Boję się pełni...nie wiem co robić..
Kobieta podeszła do mnie i uścisnęła czule.
- Nie musisz się niczego bać. Poświęcę się dla ciebie i wypiję eliksir wielosokowy. Potem udam, że się źle czuję i nie będę musiał za bardzo cię udawać - podarowała mi najpiękniejszy uśmiech jaki tylko mogła i pocałowała w czoło. No tak..jak mogłem myśleć, że oni mnie tak zostawią z problemem. Zawsze byli niezawodni. I to do tego stopnia! Na pewno ojciec wpadł na ten pomysł, on zawsze wymyślał dziwne rzeczy. 
- Jesteś kochana mamo~ Ale..nie będzie dla Ciebie kłopotem przebywać w towarzystwie trójki w sumie obcych ci chłopaków..no i to jeszcze jako ja..? 
- Dam sobie radę - poklepała mnie po głowie - chodź, zrobię ci śniadanie. 
Poszedłem za nią wesołym krokiem. Nie wiedziałem czy ten pomysł jest dobry, ale nie miałem innego. Nagłe zniknięcie odpadało..zaczęliby mnie szukać. Niezaplanowany wyjazd też nie wchodził w grę. Połapaliby się, że coś jest nie tak. Tylko żeby nie męczyli mamy za bardzo gdy powie im jak źle się czuje. 

Po śniadaniu całą czwórką wyszliśmy na dwór. Nie oddalaliśmy się jednak. Każdy nas ciągle był wystraszony po tamtym i nawet Syriusz i James woleli siedzieć w miejscu. Z resztą w miarę jak mijały godziny głowa mnie bolała coraz bardziej i coraz gorzej się czułem. 
- Wszystko w porządku Remus? Nie wyglądasz najlepiej...? - Syriusz podszedł do mnie i dotknął dłonią mojego czoła. 
- Nie martw się. To w najgorszym wypadku zwykłe przeziębienie - uśmiechnąłem się do niego delikatnie. On co prawda odwzajemnił uśmiech, ale moje słowa chyba go nie przekonały bo jakiś taki wymuszony był. Widziałem troskę w jego oczach. Od chwili gdy zaatakował mnie wilkołak miałem wrażenie, że brunet bardziej się o mnie martwi niż zwykle nawet jeśli wszyscy uzgodniliśmy, że zwierzę mnie nie pogryzło ani nawet nie zadrasnęło zębami. Ba! Miałem tyle szczęścia, że nawet pazurami mnie nie zranił. 
- Jeśli się źle czujesz to może lepiej się połóż co..? My w trójkę sobie przecież damy radę sami...
- Syriusz, daj mu już spokój~! - James zaśmiał się i zarzucił rękę w okół szyi Syriusza - przecież on nie jest małym dzieckiem i doskonale wie co się robi gdy się źle czuje, prawda Remus~?
- Prawda~ - odpowiedziałem żywo by dać dobre wrażenie zdrowszej osoby. Ale prawda była taka, że z chęcią bym się położył, a przez tą rozmowę nawet jeszcze chętniej. wolałem jednak trochę się pomęczyć i odczekać, a potem gdy Syriusz się rozluźnił i zaczął wydurniać z wszystkimi wymknąłem się cichaczem i położyłem. Sen zmorzył mnie w rekordowym tempie.        
 
I znów to pomieszczenie... 'Remus!'  Znów zapach krwi, chłód i przerażone spojrzenia... 'Remus!'  Znów to słowo, którego tak strasznie się boję... 'REMUS!' 
- Co jest?! - podniosłem się gwałtownie.  Przed sobą zobaczyłem zatroskaną twarz Syriusza. Było już ciemno. 
- To ja powinienem o to spytać..miałeś zły sen? Wierciłeś się i jęczałeś.. - w jego głosie naprawdę było słychać troskę. Bał się o mnie. 
- Tak. To był tylko zły sen. Nie ma się czym martwić - uśmiechnąłem się do niego. To było miłe, że się martwi o mnie tak bardzo, ale nie chciałem by tak było. Nie chciałem go zamartwiać.  
- Na pewno się w tamtym lesie przeziębiłeś - dotknął mojego czoła, ale zaraz zabrał rękę. Podczas pełni nie miewałem gorączki. Conajwyżej miałem nieco niższą temperaturę.  Zapadła cisza. Milczałem bo w głowie ciągle miałem obrazy wyjęte z koszmarów. Jedno pytanie ciągnęło mi się na usta, ale nie śmiałem go wypowiedzieć. 
- Powiedz mi Syriusz...co właściwie myślisz o wilkołakach? - nawet się nie zorientowałem..te słowa same wypłynęły z moich ust. 
- Huh? Skąd nagle takie pytanie? - brunet spojrzał na mnie zdezorientowany, ale ja milczałem więc kontynuował nie czekając na odpowiedź - Cóż..to chyba jasne, że uważam je za krwiożercze bestie, które zabijają każdą napotkaną istotę. 
Ścisnąłem delikatnie pięści i powieki..nie mogłem się rozpłakać, powinienem zakończyć tę rozmowę. 
- A co myślisz o wilkołakach ludziach? 
Dlaczego jestem taki głupi?! Zadaję pytania, które mnie ranią. Przecież dobrze wiem jaka będzie odpowiedź, a jeśli się zaraz rozpłaczę Syriusz się domyśli w czym rzecz. 
- Tacy ludzie też są zagrożeniem. Przecież stali się tymi potworami, no nie? Im też po głowie chodzą same krwawe myśli, a do tego mogą tym zarazić. Wiesz..takich ludzi się po prostu unika - wzruszył ramionami jakby to było coś oczywistego, a ja już nie miałem siły się powstrzymywać. Po moich policzkach pociekły łzy. Szybko się położyłem i przewróciłem na bok by ich nie widział.   
- Tak..masz rację.... - zgadzałem się z nim. Marzyłem by traktowano mnie jak innych ludzi, ale Syriusz miał rację. Brunet westchnął. 
- Nie będę ci już przeszkadzał, widzę, że jesteś zmęczony i ja w sumie też - ziewnął na potwierdzenie tych słów i położył się obok śpiącego Jamesa - dobranoc~ 
- Dobranoc.. - odpowiedziałem mu cicho i zamknąłem oczy. Tej nocy nie miałem więcej koszmarów.    

_____________________

Jakoś tak średnio mi się ten rozdział podoba..ale mniejsza. W końcu wcinam jakieś wątki pomiędzy Syriuszem i Remusem bo gdy już zacznę pisać to jakoś ciągle zapominam zawierać w notkach takie rzeczy xD  

16 komentarzy:

  1. Te zmiany czcionki w środku tekstu to tak specjalnie? Bo dziwacznie to wygląda ._.
    Oczywiście nie chodzi mi o te wierszyki. Te wierszyki zajebiste są, takie jak chóry w dramatach, a ja je uwielbiam <33
    W ogóle jak przeczytałem że Syriusz nazwał go potworem to myślałem że nie wiem co zrobię, ale to było takie okropne...ale na szczęście to był sen. boże D:
    Niech się już dowiedzą kim jest Remus bo mi tak go szkoda, że się tak boi....
    A rozdział ten jest chyba najlepszy z rozdziałów tylko jak zwykle za krótki.

    A i jeszcze jedna uwaga. Nie pisz księżyc i słońce z dużych liter, bo to błąd. Nazwy tego pisze się z dużych liter kiedy masz na myśli o Słońce naszego układu, albo Księżyc ziemi. Więc powinnaś pisać z małej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zmiany czcionki? Ale te zmiany są tylko w dwóch miejscach ._. Przy wierszykach i potem te "Remus!" jak go Syriusz woła gdy śpi. I się cieszę, że Ci się wierszyki podobają bo siedziałam nad nimi chyba z dwadzieścia minut xD
      Weź...jak mi było smutno jak to pisałam! D: Ale no na razie Remus ma pocierpieć. Z resztą niedługo pełnia to kto wie~ Może i się dowiedzą~

      Serio? Mi się wydawało, że to nazwy własne i powinno się je pisać z dużej, ale dobra. Skoro nie to poprawię to.

      Usuń
    2. Co jakiś czas jest inna czcionka XD
      Uhum, to jest smutne ale lubię to czytać ;____;

      No tak, nie porównujesz Księżyca do innych księżyców, ani Słońca do innych słońc XD

      Usuń
    3. To jest strasznie smutne, a ja lubię pisać o smutnych rzeczach ;___;

      Tą czcionkę już poprawiłam. Mam nadzieję...księżyca i słońca też xD

      Usuń
    4. Nooo ja też XD więc szykuj się że mój ff też będzie smutny. Chociaż na razie jakoś nie mam na niego weny...oczywiście.

      uhum :3

      Usuń
    5. Ja liczę na to, że będzie smutny! Smutny i pełen akcji, krwi, śmierci itd, itp. xD A wena Ci wróci, wiem to :3

      Usuń
    6. Taa, pewnie porzucę bloga XD

      Usuń
    7. ale znając Ciebie gdy porzucić założysz drugiego xD Chociaż ja nie chcę żebyś porzucał D:

      Usuń
    8. Żartuje sobie XD muszę najpierw wymyślić ogólny zarys fabuły. Tzn mam już pomysł na drugi rozdział XD

      Usuń
  2. Najlepszy rozdział ze wszystkich! Kocham te wierszyki <3 już się nie mogę doczekać tej jego przemiany!

    http://harrymione-diary.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podoba :3 A rozdział z przemianą zamierzam napisać jak najbardziej epicko! :D

      Usuń
  3. Witaj.
    Jesteśmy relatywnie nową (a więc pełną sił i chęci) ocenialnią, w skład której wchodzą doświadczone oceniające, zaznajomione zarówno z meandrami polszczyzny, jak i z kanonem świata wykreowanego przez Rowling. Chcesz poznać nasze zdanie o Twoim tekście? Zgłoś się już dziś, gwarantujemy szczerość i konstruktywną krytykę.
    Pozdrawiamy,
    Załoga Szlafroka Śmierciożercy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie niedawno szukałam ocenialni więc chętnie skorzystam :3

      Usuń
  4. Ten rozdział jest super! Z notki na notkę stajesz się coraz lepsza :)
    I przyznam się, aż mi łezka pociekła przy śnie Remusa ;)
    A te wierszyki są zajebiste!

    P.S. Jestem jakby co wcześniejsza kornela1336, tylko teraz mam konto google ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podoba :3 Staram się jak mogę by trzymać poziom..nie, w sumie to się staram być coraz lepsza! :D A teraz się zaczęła akcja, a o takich rzeczach mi się najlepiej pisze ;3
      Ten sen Remusa kołatał mi się w głowie i on natchnął mnie na ten rozdział i te wierszyki ;w;

      Usuń