Reszta mojej pierwszej lekcji eliksirów minęła spokojnie. Severus nawet nie patrzył w naszą stronę. Ale przecież nie miałem mu się co dziwić..z każdej strony klasy od tego nieszczęsnego incydentu zaczęły dobiegać cichutkie chichoty. Byłem pewien, że wszyscy naśmiewają się cicho z biednego Ślizgona. Nie chcąc o tym myśleć skupiłem się na swoim wywarze, który powoli nabierał właściwego koloru. Może jednak jest jeszcze dla mnie nadzieja? Gdy tylko skończyły się eliksiry z ulgą odłożyłem swój kociołek. Ciecz w nim zaczęła dziwnie bulgotać więc rozejrzałem się trochę nerwowo i odsunąłem kociołek nieco dalej od siebie z nadzieją, że profesor Slughorn się tym później zajmie.
- Nienawidzę eliksirów - Syriusz właśnie odłożył swój kociołek i wsadził ręce do kieszeni. Najwyraźniej nie zauważył dziwnej anomalii wewnątrz mojego kociołka - Co interesującego jest w mieszaniu ze sobą różnych paskudztw?
- Oj tam. Mamy trochę frajdy ze Smarkiem więc nie ma powodów do narzekań~ - James zaśmiał się i poczochrał czarnowłosego po głowie.
- Oho. Idzie tutaj Twoja luba - Syriusz przygładził rozczochrany czubek włosów rękoma po czym złapał mnie za przedramię - To my się grzecznie usuniemy w bok~
W tej chwili zostałem pociągnięty kilka sporych kroków w tył. Peter podreptał za nami.
- No nie zostawiajcie mnie tak! - brunet już chciał do nas dołączyć, ale zatrzymał g stanowczy, dziewczęcy głos wypowiadający jego imię wraz z nazwiskiem.
- Co to miało znaczyć?! - niższa od Jamesa o głowę Gryfonka z ogniście czerwonymi włosami i zielonymi oczyma stanęła na przeciwko mojego przyjaciela podpierając ręce na barkach. Miała zdeterminowany i poirytowany wyraz twarzy, który podkreślało miarowe tupanie jedną nogą. Mimo tego w jaki sposób dziewczyna się teraz prezentowała musiałem przyznać, że miała raczej miły wygląd. Ale może odnosiłem takie wrażenie dlatego, że jej nie znałem. Po dziewczynach nigdy nic nie wiadomo, a już zwłaszcza po tych ładnych. No tak...ta czerwonowłosa Gryfonka spodobała mi się od razu.
- Oh daj spokój Lily...przecież nie zrobiłem nic takiego.poza tym... - James starał się jakoś wytłumaczyć, a robił w to bardzo nerwowo i niepewny sposób. Nawet nie zdołał dokończyć bo Lily się mu wtrąciła.
- Nic takiego?! Zrobiłeś z niego pośmiewisko! I to po raz kolejny...nawet już nie wiem, który! - była naprawdę zła. Mierzyła Jamesa piorunującym i niemal morderczym wzrokiem - Nie mam pojęcia czym on Ci zawinił. Maltretujesz go już od ponad trzech lat i widzę, że nadal nie dorosłeś do tego by przestać!
- On sam się prosi~ - Syriusz nie wytrzymał, w jego głosie i uśmiechu widać było, że przez cały ten czas ledwo był w stanie powstrzymać się przed wtrąceniem.
- Ty jesteś jeszcze gorszy! - teraz spojrzała w stronę Syriusza, a co za tym szło także i moją. Zobaczyłem dokładnie jej żywe zielone tęczówki miotające w tej chwili pioruny. Chyba tylko świadomość, że te oczy nie patrzą na mnie sprawiła, że nie zadrżałem. Ta dziewczyna naprawdę była wkurzona - Z was trzech chyba tylko Peter zachowuje się normalnie o ile normalnym można nazwać zadawanie się z wami!
Peter zmarszczył delikatnie brwi i skrzyżował ręce. W tej chwili wyglądał na o wiele bardziej odważnego niż był w rzeczywistości, ale to tylko pozory. W końcu nie odezwał się ani słowem.
- Dobrze, dobrze. Bronisz tego swojego Smarkeruska to sobie go broń, ale łaskawie przestań krzyczeć bo mnie boli już od tego głowa...~ - czarnowłosy złapał się teatralnie za głowę i udał zbolałą minę.
- Jesteście niedojrzałymi dzieciakami i do tego kretynami! - tupnęła nogą najwyraźniej osiągając szczyt swojej irytacji. Rzuciła jeszcze jedno spojrzenie Jamesowi, który aż spuścił głowę z dziwnym wyrazem twarzy i odeszła godnym krokiem w stronę czekającego na nią Ślizgona.
- Pff! Wredna baba. Nie wiem co Ci się w niej podoba - Syriusz podszedł do Jamesa i poklepał go po ramieniu. Brunet nic mu na to nie odpowiedział.
- Ładna jest... - powiedziałem to cicho patrząc za Lily aż zniknęła razem z Severusem za drzwiami sali. Chyba usłyszał mnie tylko Peter bo spojrzał na mnie z delikatnym uśmiechem.
- Też tak sądzę. Ale charakterek ma okropny. Przynajmniej w takich chwilach.. - niski chłopiec spojrzał na stół nauczyciela. Profesor Slughorn zdawał się wstrząśnięty całą tą sytuacją i wolał się nie odzywać...albo po prostu nie wiedział co ma powiedzieć.
- Chodźmy stąd - James ruszył pewnie w kierunku wyjścia i to przesądziło sprawę. Wszyscy wyszliśmy na korytarz.
Później mieliśmy lekcję zielarstwa z Puchonami. Podano nam czyrakobulwy, najohydniejsze rośliny jakie w życiu widziałem. Przypominały bardziej wielkiego bezgłowego ślimaka albo wystającą z ziemi grubą mackę 'ozdobioną' wielkimi brodawkami. Na domiar złego brodawki te wypełnione były żółtym płynem, jak się okazało: ropą. Szalę goryczy przelał fakt, że mieliśmy zdobywać tę ropę. Przynajmniej dostaliśmy rękawiczki, a żółty płyn okazał się nie mieć okropnego zapachu. Zabraliśmy się więc do roboty. Mi szło całkiem dobrze. Jamesowi i Syriuszowi też, ale Peter źle zrobił dziurkę w brodawce i całą twarz miał brudną z ropy. O mało co się nie porzygał i w sumie jestem zdumiony faktem, że jakoś zdołał znieść to z godnością.
- Co ona widzi w tym Smarku! - w końcu James poruszył temat, którego się obawiałem. dlaczego obawiałem? A dlatego, że Lily się mu podobała i było to wyraźnie widać. Nawet jeśli brunet nie zamierzał się przyznawać.
- Nie wiem..może zna go z dzieciństwa? Przecież wsiadali razem do pociągu - Syriusz mówiąc to był skupiony na celowaniu macką w jakiegoś ucznia.
- No tak. ale to było kiedyś, a teraz jest w Hogwarcie i ma pełno o wiele przystojniejszych i normalniejszych mężczyzn do wyboru.
- Na przykład ciebie, tak~? - w tym momencie czarnowłosy wystrzelił ropą w jednego z Puchonów i wyszczerzył się dumny ze swego czynu. James trochę si zarumienił.
- A no chociażby...przecież to nawet Peter jest o wiele bardziej atrakcyjny niż Severus!
- Hmmm....czy ja wiem...
- Ej! To nie jest zabawne!
Po chwili wszyscy wybuchliśmy śmiechem zapominając całkowicie o tym co działo się na eliksirach i skupiliśmy się na rozmowie o zaletach i wadach Petera. Wad było o wiele więcej, ale dla tak zabawnych reakcji małego blondynka było warto wysilić swoje mózgownice na oraz to dziwniejsze określenia.
Lekcje skończyły się szybciej niż się tego spodziewałem. Podczas powrotu z zielarstwa już nie tylko Peter cały był z żółtej ropy, ale także i my oraz wielu innych uczniów, którzy mimowolnie zostali wplątani w naszą małą bitwę. Nauczycielka uspokajała nas przez dwadzieścia minut aż w końcu wypuściła wszystkich wolno z lekcji. Tym oto sposobem wynagrodziliśmy rówieśnikom brudne włosy i ubrania.
- Trzeba to będzie kiedyś powtórzyć! Ale w jakiś bardziej atrakcyjny sposób. Może zrobimy z tego nowy rodzaj sportu? - Syriusz był bardzo ożywiony, lubił takie wygłupy. zwłaszcza te, które wkurzały nauczycieli
.- Na pewno byłoby z tym mnóstwo zabawy, ale pamiętaj, że ropa czyrakobulwy jest lekarstwem na trądzik. wątpię by chciano ją marnować - musiałem dodać coś od siebie. Fajnie było, ale nie ma co przesadzać.
- Tym lepiej! Pomyśl jacy teraz będziemy idealni~!
- Zwłaszcza Peter - James niby to od niechcenia się wtrącił, ale zaraz wszyscy, nawet Peter się zaśmialiśmy.
- Chodźmy się lepiej wykapać - popatrzyłem na swoich przyjaciół i wszyscy razem udaliśmy się do łazienek.
Po drodze minęliśmy Severusa, który siedział razem z Lily pod drzewem. Uśmiechał się...naprawdę się uśmiechał...Nie wiedziałem czemu to mnie tak zdziwiło. Przecież każdy człowiek się uśmiecha? Ale w tym Ślizgonie coś było. On coś ukrywał i to coś było dla niego bardzo bolesne. Wręcz machinalnie sam się uśmiechnąłem na ich widok i przyspieszyłem kroku bo tamci zdążyli mi już zniknąć z oczu.
Lily się uroczo irytuje XDDD Chyba pierwszy raz podobało mi się jak Lily wkurwia się na Jamesa, a czytałem sporo blogów, gdzie go wyzywa :3
OdpowiedzUsuńI w ogóle nie pisz 'Cię', 'Ci', 'Tobie' z dużych liter, bo to nie list XD
Rozdział jak zwykle zajebisty i znów czuje się gorszy bo piszesz o wiele zajebiściej ode mnie ;_;
Ja nawet nie czytałam (albo przynajmniej nie pamiętam) bloga gdzie się wkurzała Lily więc się cieszę, że wyszła mi tak fajnie XD A te 'Ci', 'Cię', 'Tobie' to z przyzwyczajenia..faktycznie muszę nad tym zapanować o3o
UsuńI nie czuj się ode mnie gorszy no! To ja się czuję gorszy bo mam mniej fanów XDD
Ja dużo, ale chyba mnie wkurza bo robią z Jamesa perfidnego chama, debila i prostaka. -o-
UsuńTeż miałem z tym problemy ale się poprawiam zawsze kiedy pisze z dużej XD
Ale nie moja wina że pisze tak zjebanie ._.
Skoro mówisz, że robią z Jamesa chama i prostaka to mnie też to wkurza =3= James jest super D: I nie jego wina, że oni wolą Sevka! DDD:
UsuńAhh...bo się zarumienię~ ^///^
James jest zajebisty ><! a to że kurde Sevek wymieniał same jego wady to czego niby się spodziewali ._.
Usuńrumień się rumień~
Większość ludzi nie ma za grosz moralności i serca :c Tylko by hejtowali! D:
Usuń*mamrocze coś pod nosem i się rumieni delikatnie*
Po prostu są zbyt prostaccy i nie potrafią docenić zajebistości Raciczka~!
Usuń*klepie ją po główce~*
Właśnie tak~ To zwykłe mugole C:
Usuń*zachichotała cicho i pocałowała go w policzek*
Dobrze, że chociaż Lilly ma trochę oleju w głowie. Nad głupotą chłopaków można tylko załamać ręce. Nic dziwnego, że dziewczyna uważa ich za debili. Strasznie niemądry sposób znalazł sobie James na zdobycie jej uwagi. Naprawdę myśli, że dręczenie jej przyjaciela pomoże mu w pozyskaniu uczuć Lilly? Mam nadzieję, że Remi nie pójdzie w ich ślady.
OdpowiedzUsuńOstatnia akcja wyjątkowo obrzydliwa. Jak można paprać w czymś tak ohydnym? Brrr!
Oczywiście, że nie pójdzie~ Choć..możliwe, że tak jak w książce, nie będzie miał odwagi się im sprzeciwić.
UsuńCo do tej akcji...nie takie rzeczy się robiło xD