niedziela, 2 września 2012

Rozdział III



Obudziłem się wcześnie rano. Nie chciałem spóźnić się na śniadanie, a tym bardziej na zajęcia. Uchyliłem powieki i spojrzałem przed siebie. Leżałem na boku więc moim oczom ukazało się łóżko Syriusza, którego właściciel ciągle jeszcze spał rozłożony jak tylko się dało. Uśmiechnąłem się pod nosem na ten widok i usiadłem przeciągając się. James także jeszcze spał, ale Peter już tylko leżał i najwyraźniej czekał aż obudzi się reszta. Na mój widok uśmiechnął się delikatnie.
- Dzień dobry Remus. Miło, że w końcu znalazł się ktoś kto nie śpi do południa.
Od razu się domyśliłem, że we wcześniejszych latach to Peter musiał budzić Syriusza i Jamesa, albo wszyscy trzej się spóźniali. Ja nie zamierzałem czekać aż to towarzystwo łaskawie zwlecze się z łóżka. Najpierw jednak doprowadziłem siebie do porządku. Peter poszedł w moje ślady. Teraz dopiero zauważyłem, że jest on niższy ode mnie conajmniej o głowę. Zabawnie to wyglądało. Gdy już byłem gotowy zabrałem się za budzenie dwójki przyjaciół. Syriusz postanowił zupełnie mnie zignorować i udawał, że jest pogrążony w głębokim śnie, ale przynajmniej James zwlekł się niechętnie mrucząc coś pod nosem o idiotach, którzy wymyślili poranne wstawanie. słuchałem tego z delikatnym uśmieszkiem na ustach. Takich narzekań mógłbym słuchać. Peter najwyraźniej podzielał moje zdanie bo śmiał się niemal niesłyszalnie pod nosem. James pewnie go nie usłyszał, ale te moje wyczulone jak u wilka uszy..czasem były przydatne.
Usiadłem sobie na swoim łóżku. Wszystko miałem już gotowe więc mogłem w spokoju przyglądać się brunetowi gdy ogarniał przy toaletce włosy. Przeczesał je grzebieniem niedbale. To tłumaczyło dlaczego zeszłego dnia miał je w tak wielkim nieładzie. Mimo wszystko jednak ładnie wyglądającym nieładzie. Później wymył szybko zęby oraz twarz i ubrał swoje okrągłe okulary wcześniej przecierając je ręcznikiem. Ubrania założył na siebie w mgnieniu oka i wraz z tym jego zaspana twarz się rozpromieniła. Aż mnie zdziwiło to nagłe rozbudzenie się.
- No proszę, kolejny ranny ptaszek. Podziwiam was - James poczochrał po głowie Petera, który stał akurat obok niego i zabrał się za budzenie Syriusza. Jemu poszło to o wiele szybciej niż mi. Najwyraźniej czarnowłosemu było szkoda każdej chwili jaką mógłby spędzić ze swoim najlepszym przyjacielem, którym niewątpliwie był James bo wstał niemal natychmiast rzucając wcześniej jakimś twórczym tekstem w stronę Jamesa. W ciągu niecałych piętnastu minut wszyscy byliśmy już gotowi do wyjścia.




Naszymi pierwszymi zajęciami tego dnia były zajęcia z transmutacji. Jeden z bardziej lubianych przeze mnie przedmiotów. No, przynajmniej jeśli chodzi o książkową teorię i jakieś próby czarowania w domu pod okiem taty. Bo to właśnie ojciec pochodzi z rodziny czarodziejskiej. James, Syriusz i Peter szli na te zajęcia dosyć niechętnie. Najwyraźniej woleli jeszcze spać albo chociaż się powygłupiać, ale ja nie. Ja byłem podekscytowany równie mocno jak zeszłego dnia i gdy postawiłem stopę w Hogwarcie. Weszliśmy do środka. W sali znajdowało się sporo klatek ze zwierzętami i gabloty z jakimiś przedmiotami. Domyśliłem się, że muszą być to rzeczy i zwierzęta, na których uczniowie ćwiczą swoje zaklęcia. Z książek wiedziałem, że wszystkie te przemiany można odwrócić więc nie zaniepokoiłem się losem zwierzaków. Rozejrzałem się dokładnie po sali idąc za trójką przyjaciół. Nie widziałem nauczyciele, na biurku siedział tylko ładny szary kotek z czarnymi paskami czy coś w ten deseń. Usiadłem w ławce za Syriuszem i Jamesem, obok Petera. Wszyscy uczniowie byli już rozgadani, ale gdy usłyszeli ciche miauknięcie wspomnianego przeze mnie kota natychmiast zamilkli, a zwierzę wygięło się zgrabnie i skoczyło zmieniając w locie w znaną mi już kobietę, Minerwę Mcgonnagall. Była ona zarówno nauczycielką transmutacji jak i opiekunką Gryffindoru, a teraz jeszcze dowiedziałem się, że jest także animagiem. Zaskoczyło mnie to trochę, ale też i zafascynowało. Gdybym tak mógł si zmieniać w jakieś ładne zwierzę. Lisa, królika, albo panterę śnieżną~
- Takiej to dobrze - Syriusz odchylił się odrobinę na krześle w moją stroną - gdybym mógł się zmienić w kota to wymykanie się nocami z Hogwartu byłoby pestką~
Po tych słowach mrugnął do Jamesa, a on uśmiechnął się w sposób, który świadczył jednoznacznie, że zgadzał się z tym pomysłem.
Na tym jednak skończyły się rozmowy gdyż pani profesor rozpoczęła zajęcia. Mieliśmy ćwiczyć zmienianie myszy w kota. Oczywiście na początek wymagała jedynie by zmienić ją w szczura. To miało być minimum. Nie było to łatwe. Po ponad dziesięciu próbach udało mi się powiększyć jej rozmiary do rozmiarów szczura, ale nadal była to mysz. Syriusz i James byli na podobnym do mnie etapie, ale Peter zmniejszył ją jeszcze bardziej. Nie mogłem powstrzymać uśmiechu widząc mało efektywne próby Pettigrew. Syriusz i James z resztą też bo chichotali pod nosami, albo w prost komentowali zaczepnie jego działania. Peter był tym trochę zawstydzony, ale nie wyglądało by miał im za złe takie zachowanie. W końcu profesor McGonnagall ogłosiła, że będziemy kontynuować naukę tego zaklęcia na następnej lekcji i wyszliśmy na przerwę.
- Teraz mamy eliksiry - Syriusz skrzywił się mówiąc o tym - nienawidzę tego przedmiotu. Profesor Slughorn jest spoko i szkoda, że marnuje się przy tych kociołkach i menzurkach.
- Dokładnie. Też nie lubię tego przedmiotu. Ale Smarkerus go uwielbia - James usiadł na wgłębieniu przy wielkim oknie.
- Smarkerus? - stanąłem sobie obok i oparłem się o ścianę patrząc na nich oboje pytająco. Peter usiadł sobie na podłodze pod Jamesem.
- Taki jeden nic nie warty chłopaczek. Jest dziwny i aż się prosi o to by mu dokuczać - czarnowłosy mówił o tym z wyraźnym podekscytowaniem - zarywa do dziewczyny, która podoba się Jamesowi.
Brunet słysząc to spojrzał gwałtownie na Syriusza.
- Lily wcale mi się nie podoba! Jest po prostu...fajna... - napuszył zabawnie policzki na co Syriusz zaśmiał się wrednie, a Peter cicho zachichotał.
- Dobra, dobra. My swoje wiemy, nie Peter? - Syriusz trącił Petera łokciem, a ten pokiwał szybko głową z szerokim uśmiechem - ale nie ważne. Chodźmy na te zajęcia.




Sala od eliksirów była całkiem przytulna pomimo zasłoniętych firanami okien. Nie było tutaj klatek ze zwierzętami tylko szafki, w których znajdowały się różnego rodzaju menzurki i inne przedmioty i ingrediencje potrzebne do przygotowywania eliksirów. Usiedliśmy na swoich miejscach. Nasza czwórka siedziała tak jak na transmutacji: koło siebie. Każdy miał już przygotowany kociołek, który nie wiadomo w jaki sposób się tutaj znalazł. Od Petera wiedziałem, że jest jeszcze jedna sala eliksirów gdzieś w lochach, ale dawno już nikt jej nie używał bo ostatni nauczyciele tego przedmiotu nie lubili aż tak ciemnych miejsc. A co do nauczyciela..profesor Slughorn wydawał się być wesołym i sympatycznym człowiekiem. Miał włosy koloru ciemnego blondu, dosyć długie. Spinał je w koński ogon. Wyglądał na góra trzydzieści lat i z tego co zaobserwowałem z jego powitań po wakacjach miał swoich ulubionych uczniów i w ogóle lubił rozmawiać z uczniami. Od razu go polubiłem. Jednak nie mogłem tego samego powiedzieć o eliksirach. Szło mi okropnie. Eliksir, który miałem uwarzyć nie miał ani odpowiedniej konsystencji, ani koloru. Modliłem się w duchu by był to jeden z trudniejszych eliksirów i by następnym razem nie szło mi aż tak źle. A musiałem się męczyć dwie godziny. Jeden plus z tych zajęć, dowiedziałem się kim jest wspomniany przez Syriusza i Jamesa Smarkerus. Był nim Severus Snape. Cichy, skryty chłopak o dość mizernej budowie, cerze bladej jak ja podczas pełni i z długimi do ramion czarnymi włosami. Nie widziałem w nim nic złego, ale może pierwsze wrażenie w tym wypadku było mylące? Zerkałem na niego co jakiś czas. Było tak jak mówił James. chłopak musiał uwielbiać eliksiry bo szło mu z nimi znakomicie. Robił je bezbłędnie z tego co wywnioskowałem bo tych zajęciach i po pochwałach profesora Slughorna. Może moi przyjaciele mu tego zazdroszczą...?
- Ej, Smarkerus! Masz pająka na ramieniu!
Słysząc znajomy głos spojrzałem na Syriusza. Ledwo tłumił w sobie śmiech. James już się śmiał. Obejrzałem się z powrotem na Severusa i zobaczyłem jak desperacko próbuje znaleźć pająka, którego nie ma przewracając przy tym fiolkę z jakimś płynnym składnikiem. Chłopak szybko zorientował się, że padł ofiarą żartu i wyraźnie zawstydzony zaczął sprzątać po rozlanej substancji unikając jak ognia wzroku śmiejących się uczniów.
- Dlaczego mu to zrobiliście? - spojrzałem znowu na Jamesa i Syriusza zadając to pytanie. Teraz nawet Peter się śmiał.
- Jak trochę z nami pobędziesz to się przekonasz dlaczego - Syriusz ledwo był w stanie mi odpowiedzieć tak się śmiał. Rzecz jasna cicho by nie zwrócił na niego uwagi profesor, który najwyraźniej zasnął opierając głowę na ręce, którą to z kolei opierał się o biurko. Nie skomentowałem już tego. Niezbyt mi się to podobało, ale nie znałem Severusa ani trochę i nie wiedziałem co się działo we wcześniejszych latach szkoły. Mogłem więc tylko czekać aż wszystko samo się wyjaśni.

_________________________

Rozdział miał być z początku dłuższy, ale uznałam, że lepiej skończyć w tym miejscu. Jak widzicie zaczynają się pojawiać nowi bohaterowie. Na razie tylko pobocznie, ale z biegiem czasu może będą mieli większe znaczenie. Ah, a notka miała być wcześniej tylko, że musiałam wyjechać na weekend. A teraz zaczyna się szkoła, jednak mimo to nadal będę się starać zamieszczać rozdziały tak często jak dotychczas.

7 komentarzy:

  1. Masz zajebisty styl pisania, że zazdroszczę. Uwielbiam Twoje opisy. W ogóle kocham jak pisze ktoś w pierwszej osobie. Ja niestety nie mogę, ale trudno XD
    Często robisz literówki. Nic nie szkodzą, ale lepiej, byś ich omijała.
    Szkoda, że taki krótki, bo poczytałbym jeszcze i jeszcze...po prostu boskie~

    ano i...
    James i Syriusz <3333333333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uhm. No teraz szybko pisałam to pewnie stąd te literówki. Chociaż...ja ogólnie często robię literówki x.x Masz rację, muszę ich pilnować. I wiesz..ja bym chętnie napisała dalej, ale trzeba dać ludziom szansę przeczytać no i wiesz xD
      I w ogóle jak ja się cieszę, że Tobie się tak podobają moje opka~ <333

      Usuń
    2. No właśnie widzę. Najlepiej po prostu pisz i po fragmentach sobie sprawdzaj jak i co pisałeś XD bo ja tak robię i często używam lepszych słów niż wcześniej no i też literówki wykrywam.
      No wykurwiście się podobają, zazdroszczę <3

      Usuń
  2. Genialne! Piszesz w taki sposób, że mogłabym czytać caly dzień nie odrywając się od laptopa.. Szkoda, że tak krótko...chciałabym, aby chwila, w której czytam twoje opowiadania trwała i trwała... Jeszcze raz napiszę.. Genialne !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi słyszeć, że tak bardzo Ci się podoba :3 A co do długości notek to chętnie pisałabym dłuższe, ale spora liczba potencjalnych czytelników narzeka na zbyt długie notki >.>

      Usuń
  3. Ty się tak za bardzo wymaganiami czytelników nie przejmuj. To twoje opowiadanie. Z chłopaków są niezłe śpiochy. Warto by było spłatać im jakiegoś figla. Bardzo źle traktują Sewerusa. Zawsze lubiłam tę postać. Mam nadzieję, że taki inteligentny chłopak się im jakoś odgryzie.
    Remi jak widać ma jednak własny rozum.Nie ufa bezmyślnie opiniom kolegów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uwielbiam Severusa i uwierz mi, że coś jeszcze wymyślę by Ślizgon się na nich odgryzł ;3

      Usuń